Psy bojowe
Psy typu bull terriera to zwierzęta bardzo uczuciowe, o specyficznym charakterze. Wielką - w przeszłości - walecznością, jaką odznaczały się w stosunku do psów, szły niejako w parze z podporządkowaniem człowiekowi. Walory obronne tych ras ujawniają się najpełniej u osobników, którym nie pozwolono za młodu zakosztować smaku walki z innymi psami. Należy bardziej niż w przypadku innych ras psów, nawet dużych i silnych, dbać o ich spokojny pod względem emocjonalnym rozwój w szczenięctwie. Awantury z innymi psami, lub - na przykład w parku - pogryzienie naszego szczenięcia przez obcego psa, może w konsekwencji utrudnić wychowanie go na pogodnego i łagodnego towarzysza spacerów. Nie zależy nam przcież na hodowaniu psów agresywnych, napastliwych czy złośliwych. Zaś pies, którego w szczenięcym wieku pogryzł lub wyraźnie zdominował starszy pobratyniec, może, paradoksalnie, stać się zaczepny, mściwy, wręcz rozpoznając i atakując "bez powodu" psy podobne do sprawcy przykrych doznań z przeszłości, instynkt obronny u bull terriera funkcjonuje bowiem jakby obok instynktów myśliwskich i bojowych.
Wypada dodać, że oficjalnie bull terrier jest również. psem myśliwskim. Na wystawach mięzynarodowych FCI można zgłaszać do klasy użytkowej tylko te bull terriery, które mają oficjalne dyplomy psów myśliwskich. Niestety szkolenie obronne, nawet udokumentowane dyplomami, nie upoważnia do wystawiania bull terriera w kiasie użytkowej na wystawach międzynarodowych FCI. Chcąc w bull terrierze czy american staffordshire terrierze mieć obrońcę, stróża domu i przyjaciela rodziny, trzeba od poczatku zdecydować się na pewien styl posiadania psa tego typu. Od początku, to znaczy praktycznie od momentu wprowadzenia do domu szczenięcia. Dwumiesięczny pies, jakiejkolwiek by nie był rasy, nie jest w stanie zrobić krzywdy dorosłemu człowiekowi. Dodajmy, że to samo szczenię może w zabawie dotkliwie pogryźć mlecznymi zębami. Są one ostre jak igiełki, a szczenięta bez względu na rasę, używają ich w zabawie bez opamiętania. Wyjątkowo sprawny piesek może, bawiąc się na dywanie czy tapczanie, złapać nie tylko za rękę czy ucho swego opiekuna, ale co gorsza, za twarz, gdzie o uraz oka czy nosa bardzo łatwo. Dotyczy to jednak wszelkiego rodzaju szczeniaków, rasowych czy nie, które gdy są zdrowe i pogodne, mogą w rozbawieniu i bez złej woli poważnie skaleczyć. Uważajmy więc też na dzieci. Paradoksalnie, pies starszy, mądrzejszy, będzie lepszym i bezpieczniejszym towarzyszem zabaw. Wszak do tego czasu nauczy się, że nie wolno skakać bez opamiętania na opiekunów i wyniuszać w ten sposób zabaw. Również łapanie za ubranie może być zgubne - dla naszej garderoby. Postępujemy z pupilem dokładnie tak, jak z każdym szczenięciem, wszak wychowujemy go do życia z nami, według naszego upodobania i gustu. My decydujemy, czy wolno będzie psiakowi w przyszłości spać na tapczanie. Czy udostępnimy mu jakiś fotel. Jesli nie, to od początku nie pozwalajmy skakać na meble. Wyrywkowe pozwalanie lub spedzanie psa z foteli to w jego odczuciu nieuzasadnione karcenie. zniechęca to zwierzę do wykonywania poleceń i stara sie ono nie wchodzić w droge tak postępującemu człowiekowi. Bull terriery są bardziej uparte od american staffordshire terrierów. Ewentualma nauka tych pierwszych to wychowywanie, nagradzanie, ostrzejszy ton w głosie jako kara. Staffordy są podatniejsze na klasyczne szkolenie, gdyż zwykle szybciej reagują na polecenia a tym bardziej komendy. Bull terriery uczą się wolniej, głównie z racji niechęci do wykonywania poleceń, których sensu nie widzą od razu. Zmiana techniki nauczania na bardziej zabawową często diametralnie zmienia stosunek psa do lekcji. Piesek "nagle" staje się nad wyraz pojętmy i sprawny. Oczywiście przedawkowanie nauki nudzi "pana psa" nad wyraz i "zapomina" on, czego się nauczył. Nie przeszkodzi mu to za parenaście minut wykonywać ćwiczenia bez zarzutu. Staffordy są pod tym względem bardziej stabilne, wyszkolone często biorą udział w pokazach tresury, nie tylko typu obronnego. Bull terrierom popisać się trudniej. Wykonujące mnóstwo nietypowych i zadziwiających poleceń, potrafią w danym momencie puścić w niepamieć wszystko, czego się nauczyły. Rekompemsują to jednak niebywale trwale kodującymi się nawykami, tak dobrymi, jak i, niestety, złymi. Nawykiem może być na przykład coś, co wypracowaliśmy na drodze takiego domowego kształcącego wychowania. Również wychowując psa z rozmysłem zapobiegamy (i to bardzo trwale) tym mawykom, które jeśli nie powstaną w młodości, mogą nigdy nie dać znać o sobie. chcąc, ma przyłlad, chodzić z naszym psem na dalsze spacery, zwłaszcza gdy plamujemy wycieczki bez względu na pogodę, zaczynajmy je stosunkowo wcześnie. Bull terrier, w odróżnieniu chyba od stafforda, może łatwo sobie zakodować, że ma przykład "w czasie deszczu na spacer się nie chodzi". Wówczas trudno go wyciągnąć ma dwór przy złej aurze, a spacer z psem niezadowolomym to połowa przyjemmości. Jeśli od szczeniaka będzie nasz pupil hasał po deszczu, wietrze, czy zimą po śniegu i mrozie, wowczas taki wygodmy nawyk bojkotowamia złej pogody w ogóle się nie pojawi. Podobnie pies chodzący stale tą samą trasą spacerów (to zdarza sie w mieście, gdy - słusznie skądinąd - wybieramy miejsca zielome, spokojne, po prostu przyjemne), może niechętnie oddalać się od swych ulubionych tras spacerów. Może też nie nauczony tego wcześniej - niechętnie jeździć środkami komunikacji miejskiej. Dotyczy to psów jeszcze bardzo młodych, a już dorosłych. Psy starsze, paroletnie, zwykle przywiązane do właściciela żądne z nim przebywania, chętnie wyruszą na każda eskapadę, chyba że zrobimy z nich naprawdę zagorzałych domatorów. Sporo osób uważa, że w domu, mając psa potencjalnie ostrego, musimy go izolować od gości, najlepiej gdzieś zamykać. Lepiej unikać takich zachowań, nauczyć psa (młode bull terriery i american staffordshire terriery są bardzo pogodne), że nie każdy obcy to wróg i że mogą w domu przebywać różne osoby. Nie zaszkodzi to walorom obronnym naszego psa, przeciwnie, pomoże. Wyobraźmy sobie, że mamy ostrego, agresywnego przy tym w stosunku do wszystkich obcych psa. Każdy dzwonek do drzwi oznacza nawykowe zamykanie naszego agresora na przykład w łazience. Przychodzący ludzie nie "narażeni" na kontakt z psem, za którymś jednak razem do drzwi może zadzwonić złoczyńca. Skutecznie "wyizolowany" pies nie przeszkodzi w realizacji złych zamiarów. Normalnie zachowujący się pies powinien przebywać wśród ludzi i bez powodu nie może stanowić zagrozżnia. Ideałem w warunkach miejskich jest pies cichy, nieduży, niezbyt ruchuwy w domu. Takimi są bull terriery, taki powinien być american staffordshire terrier. Do tego możliwie pewna reakcja obronna, no i mamy chyba ideał psa do miasta. Trzymany w domowych warunkach pies uczy się całe życie. Jest to widoczne, zwłaszcza w wieku młodzieżowym ale proces adaptacji do zmieniających się warunków trwa ciągle, a wcześniejsze doświadczenia psa są tu bazą. Nie należy zatem oczekiwać od szczeniaka walorów obronnych, gdyż naturalnie to on sam wymaga zaplecza psychicznego i pewności, że dom jest bezpieczny a własciciele, jako starsi członkowie stada, zapewnią mu bezpieczeństwo. Osoby obce, jeśli nawet pies wita gości z rezerwą, nie mogą okazać się wrogiem numer jeden, gdyż wtedy z naszym psem będziemy mieli sporo kłopotu, żadnego zaś pozytku. Z wiekiem, gdy pies nabiera pewności siebie, wiary we własne siły, rozpozna z łatwoscia tego, kto ma złe zamiary. Nie będzie wykazywał agresji czy niepokoju wobec normalnie zachowujacych się ludzi. Najcenniejszy pies obronny to taki, który większość reakcji ma wrodzonych, który nie będzie obojętny w chwili realnego zagrożenia i kłopotliwy w sytuacjach normalnych. Dlatego nie należy młodych bull terrierów czy american staffordshire terrierów wystawiać na żadne próby, mogące zachwiać ich równowagę i spokojny rozwój. Niedopuszczalne są eksperymenty ze szczuciem psów na siebie, na inne zwierzęta czy ludzi. Owszem, pod naprawdę fachowym okiem, można sprawdzić reakcję obronną i ugruntować ją u psa dwuletniego, nie młodszego. W tym celu należy porozumieć się z przygotowanym merytorycznie i doświadczonym szkoleniowcem, który nie spowoduje u psa zwrotu w nastawiemu do świata, a jedynie upewni go w poczuciu własnych możliwości obronnych, bez agresji każdego dnia poszukującej ujścia. To zadanie trudne tak dla szkoleniowca, jak i właściciela Wzmocnienie reakcji obronnej nie może być elementem systematycznego szkolenia na agresję. Przeciwnie szkolić na obroncę można tylko bull terriery i amstaffy starsze, odważne ale łagodne, pogodne, z dobrym stosunkiem do ludzi, psy doskonałym kontakcie z właścicielem, chętnie wykonujące polecenia. Powinny być z natury dość karne, posłuszne, o ustabilizowanej rzec by można sytuacji rodzinnej. Niedopuszczalne jest kupno rocznego czy starszego psa i rozpoczęcie z nim szkolenia Wcześniej niż po roku. Łatwo zauważyć, że nie sposób wobec tego kupować tego psa wyłącznie do szkolenia czy obrony. Bull terrier amstaff to cudowne psy domowe i rodzinne, które dopiero wtedy są świetnymi obrońcami, gdy mają czego bronić. W przeciwnym razie mogą stać się trudne do opanowania, zwłaszcza dla osób, które wzięły sobie psa jako pracownika najemnego. Te psy nie pracują za miske, wymagają serca. Nie należy zwłaszcza bull terriera, trzymać w kojcu. Oczywiście zdarzają się psy tej rasy mogące z powodzeniem funkcjonować w warunkach kennelowych. Należy jednak przyjąć, że rasa ta, jak mało która, jest stworzona do życia w domu człowieka. Można też powiedzieć o bull terrierze coą, co bywa określane jako specyfika szkockiego teriera. Otórz znakomicie chowają się jako psy trzymane nie w pojedynkę, lecz na przykład jako jeden z dwoóch psów. Oczywiście pojedynczo żyjący bull terrier funkcjonuje znakomicie. Jednak możliwość trzymania na przykład dwóch psów, w tym bull terriera, lub dwóch bull terrierów, procentuje pogodniejszym, zwłaszcza na starosć czy w drugiej połowie życia żwawszym, mniej ospałym usposobieniem. Wiążę się to oczywiście z pewnymi zasadami. Nie należy trzymać bull terriera samca w nieograniczonym (i nie kontrolowanym) kontakcie z psem również samcem innej rasy. Zaczepność samców w okresie dojrzewania, ale również cykliczna, związana z sezonem cieczek u suk, może okazać się zgubna dla jednego z naszych bull terrierów psów. Tym bardziej jednego z naszych ulubieńców, samca, który bull terrierem nie jest. Dodać można, że paradoksalnie, na ogół, nie bull terriery są strona rozpoczynającą ewentualny konflikt w domu. Rozstrzygnięcie go jednak biorą one w końcu w swoje ręce, czy raczej żeby. Kilkakrotnie zaczepiane, prowokowane czy kasane, nawet nauczone łagodnosci w stosunku do psiego pobratynca - nie wytrzymują. chyba, że do następnego razu ... Im większa pewność siebie i potencjalne możliwosci bull terriera, tym większa, na ogół, jego cierpliwość i pobłażanie. Również lekceważenie potencjalnego "przeciwnika", objawiające się "zakłopotaniem" i niewinnym zejściem z drogi innemu bywa, również przez ludzi, postrzegane opacznie. W końcu "honor" instynkty biorą górę. Zaś wiekszość właścicieli, co przykre, prezentuje w takich momentach mentalność Kalego. Jeśli duży, groźny pies sroży się na niewielkiego białego bull terriera to wszystko jest w porządku. Właścicielowi parkowego watażki przybywa z dumy parę centymetrów wzrostu. Zaś jeśli bull terrier (później niż inny pies) zareaguje na zaczepki wielkiego kundysa, a właściwie na bezmyślne zachowanie jego właściciela, wówczas podnoszone jest wielkie larum, że gwałt się dzieje. Wszak nie po to jest ten biały prosiak by, np. ugryziony w kark, natychmiast piszczeć i uciekać ku uciesze nie jednego "uroczego" spacerowicza, dał sobię radę, leżąc na plecach przyciśnięty ciężarem psiego amatora awantur. Bull amatorem nie jest. Lepiej po prostu, by nie praktykował. Cierpliwość właścicieli bull terrierów bywa narażana - zwłaszcza w miejscach publicznych - na wielką, cieżka próbę. Ich zachowania są przeróżne. Ludzie jak to ludzie - rzec by można. Bull terriery w wielu krajach są psami elitarnymi i to bez względu na to jaka ich liczba występuje w danym miejscu Istotą jest, kto i po co ma takiego psa. Dodajmy też rzecz ważną o szkoleniu bull terriera. Przy wielkiej komitywie z właścicielem, przy pogodnym, dobrowolnym podporządkowaniu, można pokusić się o sprawdzenie walorów obronnych naszego psa. Dodać należy, że wiele zła mogą wyrządzić rozłąka z psem oddanym na szkolenie, zwłaszcza obronne. Nie róbmy tego. Mowa ciągle o bull terrierze. Inne rasy są rutynowo wręcz szkolone poza domem, oddawane do zakładu tresury. Bull terrier może, zwłaszcza starszy, być oddany na czas krótkich wakacji. A i to najlepiej osobie, którą zna i co do której jest pewien, że w końcu umożliwi mu powrót do domu. Wiele dorosłych, pewnych siebie bull terrierów czy amerykańskich staffordów nie demonstruje wobec obcych swych uczuć i niepokojów, zwłaszcza, gdy obca osoba jest chwilowo jedynym opiekunem psa. Nie znaczy to jednak, że są to zwierzęta obojętne. Przeciwnie, calą swą wątpliwość co do sytuacji, kryją zachowując dla siebie i swojego pana. Również. szkolenie "na pozoranta" nie może, zwłaszcza w przypadku bull terriera przyjąć rutynowej formy, jak w wypadku owczarka niemieckiego. Bull terrier pierwsze lekcje z pozorantem traktuje bardzo lekko, wręcz niechętnie atakujac niewinnego praktycznie człowieka. Zmuszany do tego (a nie inteligentnie prowokowany), szczuty bez miary, odnajdzie w pozorancie wroga a wtedy nie ma żartów. Jest naprawdę niebezpieczne rozzłościć celowo i nieumiejętnie tego psa. Doświadczony szkoleniowiec nie zlekceważy bull terriera machającego ogonem i nie reagującego na zaczepki pozoranta. Przyjmie spokojną, nie przesadna technike szkolenia.
źródło: http://psybojowe.w.interia.pl/obronca.htm